|
Marian Biernacki
Być dobrze poinformowanym to podstawa prawidłowego działania i warunek osiągnięcia celu. Przekonujemy się o tym niemal codziennie – kupując, podróżując, inwestując, a także słuchając najnowszych wiadomości.
Gdy ludzie źle poinformowani błądzą, tracą grunt pod nogami, giną, ponoszą straty, trwożą się i załamują, człowiek dobrze poinformowany może w porę należycie się przygotować, stawić czoła trudnościom i spokojnie obserwować bieg wydarzeń.
Oto biblijna ilustracja: Jakiś czas po inwazji asyryjskiej i uprowadzeniu Izraelitów do niewoli, najeźdźcy powrócili, aby to samo zrobić z Judejczykami. Można sobie wyobrazić, jak różne nastroje zapanowały w Jerozolimie. Król judzki w słusznej obawie o los Jerozolimy, zapłacił najpierw ogromny haracz Asyryjczykom, a gdy to okazało się niewystarczające, zwrócił się po pomoc do Egiptu. W związku z tym w narodzie zapanowało pozytywne myślenie i duch ocalenia narodowego. Na koniach umkniemy! Na wierzchowcach pojedziemy! Tak się wzajemnie nakręcali w obliczu nadciągającego zagrożenia. Nie chcieli znać prawdy o swoim położeniu. Wyrażali niechęć do wystąpień Bożych proroków: „Nie wieszczcie nam prawdy! Mówcie nam raczej słowa przyjemne, wieszczcie rzeczy złudne!” [Iz 30,10].
Bóg w tej sytuacji nie miał im nic przyjemnego do powiedzenia. „Biada przekornym synom, mówi Pan, którzy wykonują plan, lecz nie mój, i zawierają przymierze, lecz nie w moim duchu. Wyruszają hen do Egiptu, nie radząc się moich ust, aby oddać się pod opiekę faraona i szukać schronienia w cieniu Egiptu. Lecz opieka faraona narazi was na wstyd, a szukanie schronienia w cieniu Egiptu na hańbę” [Iz 30,2–3].
Naród nastawił się na przesłanie o pozytywnej treści, a ponieważ Bóg nie popierał ich paktu z Egiptem, posunęli się do całkowitego odrzucenia prawdziwego Słowa Bożego. „Zejdźcie z drogi, zboczcie ze ścieżki, dajcie nam spokój ze Świętym Izraelskim” [Iz 30,11].
A jak brzmiała dla nich Boża instrukcja przetrwania? „Gdyż tak mówi Wszechmocny, Pan, Święty Izraelski: Jeżeli się nawrócicie i zachowacie spokój, będziecie zbawieni, w ciszy i zaufaniu będzie wasza moc” [Iz 30,15]. Innymi słowy, wolą Bożą było to, aby czujący na plecach groźny oddech Asyrii Judejczycy przestali kombinować na własną rękę. Mieli się nawrócić z całego serca do Boga i zachować spokój. Mieli w tym zagrożeniu okazać ufność i całkowicie zdać się na Boga.
Zagrożenie ze strony Asyrii w planie Bożym było dla Judejczyków jedynie próbą wiary. Bóg nie stracił kontroli nad tym mocarstwem. Pozwolił Asyryjczykom zbliżyć się pod mury Jerozolimy, nie po to, aby zburzyli miasto, lecz po to, aby okazać na nich swoją moc. Dlatego Boża instrukcja nie zalecała ani żadnego powstania zbrojnego, ani też żadnej ucieczki czy robienia zapasów. Jasno zaś wzywała do nawrócenia i zachowania spokoju.
Istotnie. Bóg ochronił Judę przed inwazją Asyrii. Straszny król asyryjski i realne zagrożenie z jego strony, które dotknęło państwo północne – w odniesieniu do Judy nie miało żadnego zastosowania! Po gorliwej modlitwie król Hiskiasz usłyszał zapewnienie od Boga, które zaraz potem się wypełniło: „Przeto tak mówi Pan o królu asyryjskim: Nie wkroczy on do tego miasta, ani nie wypuści na nie strzały, ani nie wystąpi przeciwko niemu z tarczą, ani nie usypie przeciwko niemu szańca. Drogą, którą przyszedł, powróci, a do miasta, tego nie wkroczy, mówi Pan. I osłonię to miasto, i ocalę przez wzgląd na ciebie i przez wzgląd na Dawida, mego sługę. I stało się tej samej nocy, że wyszedł anioł Pański i pozbawił życia w obozie asyryjskim sto osiemdziesiąt pięć tysięcy. Następnego dnia rano oto wszyscy oni - same trupy - pomarli. Toteż Sancheryb, król asyryjski, zwinął obóz i wyruszywszy powrócił, i zamieszkał w Niniwie. A gdy oddawał pokłon w świątyni Nisrocha, swojego boga, zabili go Adrammelek i Szareser, jego synowie, po czym uszli do ziemi Ararat. Władzę królewską zaś objął po nim jego syn Asarhaddon” [2Krl 19,32–37]. Boża instrukcja przekazana Judejczykom okazała się stuprocentową informacją!
Powróćmy do Gdańska, do Polski. Od dawna trwa, a obecnie nasila się diabelska propaganda. Ma ona na celu z jednej strony wzbudzić psychozę strachu i doprowadzić ludzi do całkowitego poddania się duchowi Antychrysta. W hasłach walki z terroryzmem i widmie światowego kryzysu gospodarczego chodzi o wywołanie społecznego przyzwolenia nas każdą operację władzy i poddanie całego społeczeństwa totalnej kontroli. Trwające od wielu lat zakulisowe działania zmierzające do utworzenia rządu światowego i wprowadzenia jednolitego systemu monetarnego na całym świecie zaczynają wyłaniać się z ukrycia. W różnych miejscach coraz głośniej i coraz jawniej już się o tym mówi.
Enigmatyczne niegdyś słowa z Księgi Objawienia św. Jana: „On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole, i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia” [Obj 13,16–17] stały się zrozumiałe. Wszyscy słyszeli o planach rychłego wprowadzenia powsze chnego systemu bezgotówkowego i wszczepienia ludziom w tym celu chipów wielkości ziarnka ryżu pod skórę na czole lub na prawej ręce. Tajemna moc nieprawości już działa…
Jak na to reagują dzisiejsi chrześcijanie? Zauważam, że wielu trwoży się i lęka o swoją przyszłość. Z drżeniem serca dopytują się, czy pochwycenie Kościoła nastąpi wcześniej, nim przyjdzie wielki ucisk. Inni z kolei zaczynają się nakręcać. Nastawiają się na zwycięstwo i sukcesy duchowe w tych czasach. Mniej więcej od dekady nowa ideologia opanowuje umysły coraz większej liczby chrześcijan. Głosi ona, że Kościół jest powołany, by zdobyć narody dla Jezusa [„Polska dla Jezusa” i pochodne hasła], by przejąć duchową kontrolę nad miastami, regionami i narodami.
Mam na myśli tak zwany ruch nowej reformacji apostolskiej. Zdaje się, że łączy on w sobie coraz więcej dotychczasowych nurtów, takich jak – ruch wiary, ruch wystawienników, ruch charyzmatyczny w kościołach historycznych, a także sporo społeczności tradycyjnego ruchu zielonoświątkowego. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Ostatnio w Trójmieście odbyła się tzw. konferencja prorocza pod nazwą „Siedem wzgórz”. Idea konferencji została jasno sprecyzowana. „Siedem wzgórz” to alegoria siedmiu dziedzin wpływu na społeczeństwo. Są to: edukacja, rodzina, polityka, media, sztuka i rozrywka, religia i biznes. Kto kontroluje te siedem wzgórz, wpływa na całe społeczeństwo – napisano w ulotce promocyjnej. Mówcy tej konferencji [Gale Sheehan z USA i Andrzej Stepanow z Warszawy] nie tylko w wynajętej sali hotelowej, ale także w niektórych trójmiejskich zborach jednoznacznie wzywali wierzących do powstania, aby te cele osiągać. Swobodnie nadużywano przy tym wypełnionego już proroctwa mesjańskiego „Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość” [Iz 60,1], odnosząc tę światłość do samozwańczych apostołów i proroków z Kansas.
Czołowy ideolog ruchu nowoapostolskiego Peter Wagner, na progu obecnego wieku powiedział: "Nowa Reformacja Apostolska jest nadzwyczajnym dziełem Ducha Świętego, które zmierza ku zupełnej zmianie oblicza wiary chrześcijańskiej na skalę światową. Nastał nowy dzień! Kościół ulega przemianie. Nowe nazwiska! Nowe metody! Nowe sposoby uwielbienia! Pan buduje fundament Kościoła na nowe tysiąclecie. Fundament ten stanowią prorocy i apostołowie. Zadaniem apostołów jest wypełnienie Bożego planu na ziemi” [Narodowa konferencja Apostołów i Proroków w Australii, Christian Outreach Centre, Mansfield, Brisbane, Australia. Luty 2000.]
Ten sposób myślenia przenika i szerzy się głównie w środowiskach charyzmatycznych, ale to tylko kwestia czasu, gdy obejmie szersze kręgi. Jak można przeczytać i posłuchać w wielu wypowiedziach tych „apostołów i proroków” celem jest zjednoczenie całego kościoła pod flagą światowego ruchu nowoapostolskiego. Nikt jakoś nie zwraca uwagi na to, że prawdziwy Kościół nie jest i nigdy nie był podzielony! „Czyż rozdzielony jest Chrystus?” [1Ko 1,13]. Słowo Boże naucza, że wśród ludzi należących do zboru podziały wręcz muszą mieć miejsce – aby się okazywało, kto jest częścią prawdziwego, niepodzielonego Kościoła. „Zresztą, muszą nawet być rozdwojenia między wami, aby wyszło na jaw, którzy wśród was są prawdziwymi chrześcijanami” [1Ko 11,19]. Zjednoczenie – to bardzo chwytliwe hasło i właśnie dlatego jest też bardzo niebezpieczne.
Biblia nie zapowiada nigdzie żadnego sukcesu Kościoła w czasach ostatecznych, tym bardziej takiego, które miałoby polegać na uzdrowieniu całych społeczeństw i powszechnym wprowadzeniu biblijnych zasad postępowania przed przyjściem Pana. „A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy: Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, bezbożni, bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie miłujący tego, co dobre, zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga [2Tm 3,1–4]. Raczej należy spodziewać się coraz większego odstępstwa od Boga.
Oto biblijne objawienie dotyczące wydarzeń ostatecznych: „Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem? A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie. Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije t chn ieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości” [2Ts 2,1–12].
Jakie nastroje budzi w naszych sercach to apostolskie pouczenie? Podobnie, jak Hiskiaszowi zostało objawione, żeby się nie bać króla asyryjskiego, bo sam Bóg się nim zajmie w odpowiednim czasie, tak i nam dzisiaj jest objawione, żeby się nie bać Antychrysta i żeby nie dać mu się zwieść. On z jednej strony chce nas zastraszyć, abyśmy potulnie przyjmowali wszystko, co będzie nam narzucał. Z drugiej zaś strony, chce wciągnąć Kościół w jakąś dziwną grę. Chce zaangażować ludzi Bożych, którzy nie są ze świata, aby po uszy wpakowali się w sprawy tego świata. Zmyślony pomysł, że Kościół ma powstać i przejąć kontrolę nad światem w celu przygotowania go na przyjście Chrystusa jest tak samo zły, jak i postawa panicznego strachu przed tym, co nadchodzi.
Jako uczniowie Jezusa otrzymaliśmy informację o kapitalnym znaczeniu: „A gdy siedział na Górze Oliwnej, przystąpili do niego uczniowie na osobności, mówiąc: Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata? A Jezus odpowiadając, rzekł im: Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą. Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi. Ale to wszystko dopiero początek boleści. Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą, i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego. I wówczas wielu się zgorszy i nawzajem wydawać się będą, i nawzajem nienawidzić. I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu. A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie. A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” [Mt 24,3–13].
W powyższych słowach Jezusa dotyczących końca świata nie ma żadnej wzmianki o powstaniu Kościoła do walki. A może Pan Jezus coś pominął? „Wy tedy baczcie: Przepowiedziałem wam wszystko” [Mk 13,23]. Skoro przepowiedział wszystko, to znaczy Jego słowa mają nam wystarczyć. Nie ma żadnego nowego objawienia od Boga. Nie ma żadnych proroctw, które miałyby stanowić jakiś suplement do Biblii, jak sugerują to wspomniani pseudoprorocy.
Jaka jest więc Boża instrukcja przetrwania na obecne czasy? Ludzie niewierzący będą się trwożyć. „Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się. I wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze” [Łk 21,26–28]. Właśnie tak mają się zachować uczniowie Jezusa. Przypomnijmy Boży instruktaż przekazany Judejczykom: „Jeżeli się nawrócicie i uspokoicie się, zachowani będziecie. W milczeniu i w nadziei będzie moc wasza” [Iz 30,15 wg BG]. A więc mamy nawrócić się do Boga i zachować spokój. Nawrócić się z całego serca do Pana naszego Jezusa Chrystusa! To jest sedno instrukcji przetrwania. Powinniśmy też zachować spokój. Zachować go, bo wynika on z prawdziwego nawrócenia i wiary w Boga. Gdyby zaś ktoś był niespokojny, to ma się uspokoić. Okazać zaufanie do Boga i się wyciszyć. To Bóg chce w nas widzieć w obliczu zbliżającego się zagrożenia. Chce, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej uczciwości i pobożności.
Taka jest biblijna instrukcja przetrwania. Wydawało by się, dawno objawiona, stara procedura postępowania a – jak najbardziej przyszłościowa! Czy lud chętnie to wówczas podchwycił? Kto czytał tę historię, to wie jak było.
Jest w nas skłonność do bagatelizowania różnych, nawet ważnych instrukcji. Lubimy robić wszystko po swojemu. Zgadzamy się jednak, że posiadanie stuprocentowej informacji jest podstawą właściwego działania. Rozważone dziś Słowo Boże wskazuje nam na konieczność nawrócenia się do Boga, zachowania spokoju i nie poddawania się powszechnym tendencjom.
Czy pozostaniemy posłuszni Panu? Nie mówię, że będzie to łatwe. Kto spokojnie odrzuci szantaż tak koniecznego, a jednocześnie tak wygodnego chipu? Ilu z nas będzie miało mądrość i odwagę, by spokojnie przeciwstawić się duchowi "jednoczenia" chrześcijan?
Informacje płynące ze Słowa Bożego mają stuprocentowa pewność. Przybliżyliśmy dziś biblijną instrukcję przetrwania! Doceńmy jej wartość i znaczenie! Od tego, co z nią zrobimy być może już w najbliższym czasie, zależeć będzie nasza wieczność.
(Marzec 2009) |