|
William Smylie
Skupienie się na przyczynie istnienia Kościoła – na przynoszeniu chwały Bogu dzięki ratowaniu zgubionych – miało ostatnio na mnie stymulujący, mobilizujący i inspirujący wpływ.
Chrześcijaninowi nie wolno wyzbywać się troski o zgubione dusze, zarówno w swym narodzie, jak i w szerszym znaczeniu, pośród narodów świata. Kościół powinien mieć to za swój wyraźny cel i musimy się strzec, by nic nas od tego nie odciągnęło. Jest wiele dobrych i prawych rodzajów powołania, lecz niektóre z nich mogą nam przeszkadzać w realizacji naszego głównego celu, jakim jest pozyskiwanie zgubionych. Dobre może stać się wrogiem lepszego. Dr J. S. Baxter stwierdził: „Słowo ‘zgubiony’ zazwyczaj wzbudza litość, niepokój lub smutek. Wielką troskę odczuwamy, gdy zgubi się dziecko. Gdy słyszymy o tym, że zgubił się statek, ze wszystkimi na pokładzie, lub że wiele osób zginęło podczas wypadku w kopalni, natychmiast odczuwamy niepokój i smutek. Lecz czymże są nawet największe fizyczne zguby w porównaniu ze zgubą duszy?”.
Naszym celem zawsze musi być pozyskiwanie zgubionych i oglądanie, jak Chrystus wybawia ich od grzechu, szatana i wiecznego potępienia. Utrata tego celu oznacza, że Kościół staje się zwykłą organizacją, która zajmuje się fizycznymi, materialnymi i intelektualnymi potrzebami mężczyzn i kobiet, lecz nie troszczy się o ich potrzeby duchowe.
Ostatnio pojawiła się z nową wyrazistością w moim umyśle znajoma myśl, że powinniśmy uważać ludzi nie za częściowo lub połowicznie zgubionych, lecz zupełnie zgubionych. Kiedy zrozumiemy, co Biblia mówi o zgubionych, wówczas powinniśmy pozyskiwać ich z odnowioną determinacją i pilnością.
Patrząc tylko na naszą lokalną lub narodową sytuację czasami łatwo można się zniechęcić, lecz dzieło Boże ma miejsce na całym świecie, dlatego zachowując większy obraz Kościoła jesteśmy bardzo zachęceni, widząc jak Ewangelia dociera do dotąd niepozyskanych miejsc i ludzi. Jednakże wspominając o tym chcę uświadomić nam ogrom niedokończonego zadania pozyskiwania zgubionych dla Chrystusa. Jest to duchowe dzieło i nie potrafimy manipulować jego rezultatami, gdyż to Bóg zbawia przez Chrystusa; jestem również świadomy tego, że duchowe dzieło nie może być określone ilościowo, ponieważ to Bóg prowadzi księgi.
W naszych wysiłkach w pozyskiwaniu zgubionych dla Chrystusa musimy mieć się na baczności przed tworzeniem popularnej wersji Ewangelii, bowiem wówczas ograbialibyśmy ją z jej mocy. Jeżeli Ewangelia ma mieć moc i być skuteczna, musimy zachować jej czystość, unikając kompromisu z relatywizmem, tj. z uzależnianiem jej od danej sytuacji lub osoby. Ewangelia musi pozostać sama, oparta jedynie na śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.
Radujmy się tym, że Pan Jezus nadal szuka zgubionych i zbawia ich. |