|
Tadeusz Tołwiński (opr.)
„Ducha nie gaście” (I Tes. 5:19).
Chrześcijanin powinien zdawać sobie sprawę z tego, że życie wiarą oraz angażowanie w służbę nie może być pozbawione obecności i mocy Ducha Świętego. Jeśli chcemy prowadzić autentyczne życie chrześcijańskie, nie możemy ignorować trzeciej osoby Trójcy Świętej.
Duch Święty jest niezastąpiony w każdej dziedzinie naszej egzystencji.
W artykule tym chciałbym zająć się zagrożeniami jakie mogą występować w służbie misyjnej. O tym, że chrześcijanie są wystawiani na pokusy, nie trzeba specjalnie nikogo o tym przekonywać. Z tego powodu nie zajmę się rozważaniem „czy” lecz przejdę od razu do pokus, które mogą nam „towarzyszyć” w pracy kościelno–misyjnej.
Pokusa pierwsza: Niewiara w moc Ducha Świętego
W historii Kościół nie zawsze mógł oprzeć się trendom zaprzeczającym działaniu mocy Ducha Świętego. Uległość ta, doprowadziła do rozwoju „wiary” w intelekt i naukę. Powszechny stał się pogląd, że cuda i znaki opisywane w Biblii, dzisiaj nie mogą istnieć. Rozwinęła się „wiara” w Boga który jedynie przygląda się życiu w celu wyrobienia sobie poglądu jak radzą sobie ludzie z zapisanymi prawami. Boga przedstawiano jako twórcę prawa i zasad. Chrześcijaństwo stało się nakazem moralnych obyczajów. Duch Święty okazał się niepotrzebny w życiu Kościoła i jednostki. Chrześcijaństwo zaczęło ziewać. Czy takie sceptyczne podejście odnośnie działania Bożej mocy odeszeło wraz z historią? Oczywiście, nie. Niewielu członków Kościoła powiedziałoby otwarcie: „Nie wierzę w działanie Ducha” Chrześcijanie dzielą się na kilka grup, jeśli chodzi o ich stosunek do wydarzeń z księgi Dziejów Apostolskich. Widzę ich trzy: a/ tych, którzy mówią, że wszystkie znaki, cuda przeminęły b/ tych którzy chcą doświadczać wszystkiego o czym czytają. c/ grupe trzecią stanowią ci, którzy są pośrodku w ocenie wydarzeń wspomnianej księgi. Czyż Kościół nie jest ciekawym „Ciałem Chrystusa” w którym „niewierzący” w cuda modlą się o uzdrowienia, a z kolei „wierzący” przeżywają lata zwątpień i niewiary.
Spróbuję podsumować, mając nadzieję, że większość czytelników zgodzi się z poniższą opinią.
- Autentyczne chrześcijaństwo jest ponadnaturalne. Jeśli nie wierzymy w Boga, który działa w życiu ludzi to nasze „chrześcijaństwo” jest tylko filozofią. Bóg czynił i może dokonywać cudów według swojej woli. - Bóg ma swój czas na znaki i cuda. Zdobycie rozgłosu i reklamy nie jest Bożym celem. Jezus będąc na ziemi nie zawsze czynił cuda (Łuk.4;9-12) Znaki nie były pokazem duchowych „sztucznych ogni”. - Oba stwierdzenia mogą być nieprawdziwe: „Bóg nie uzdrowi” i „Bóg na pewno uzdrowi” Aby właściwie osądzić potrzebujemy Bożej mądrości i równowagi. - Bóg może użyć cierpień i doświadczeń, aby chrześcijanin wydał chwalebne świadectwo prowadzenia w Bożej łasce, dotyczy to również tych, którzy są kalekami. (Takie podejście może wydawać się niepocieszające dla tych, którzy są chorzy). - Nawrócenie do Boga jest cudem, który dokonuje się przez Ducha Świętego i Boże Słowo.
Być może jesteś w społeczności w której nie widziałeś dawno nawróceń. Bóg chce ci pomóc, a Jego Duch może być również twoim udziałem.. Nie jesteś sam! Nie ulegaj pokusie, że Duch nie pracuje – On działa także i dzisiaj.
Pokusa druga: Próba manipulowania mocą Ducha
Pokusa pierwsza zaprzecza mocy Ducha. Druga, zgadza się, że Duch ma moc lecz chce ją użyć w niewłaściwy sposób. Czy pamiętamy przykład Szymona z Samarii (Dz. Ap. 8)? W wierszu trzynastym czytamy: „nawet i sam Szymon uwierzył gdy zaś został ochrzczony trzymał się Filipa, a widząc znaki i cuda wielkie, jakie się działy był pełen zachwytu” Pragnienie czynienia cudów na własny sposób popchnęło Szymona do działania. Piotrowi i Janowi przyniósł pieniądze chcąc zapłacić za dar Ducha.
Podobnie jak pokusa pierwsza tak i druga nie zaniknęła z życia Kościoła XXI wieku. W historii były i są wydarzenia związane ze szczególnym działaniem Ducha. W sytuacjach takich mogą pojawić się pokuszenia typu: Zróbmy większą reklamę, zatrudnijmy więcej osób, zróbmy więcej. Takie podejście stawia nas w roli „właścicieli Ducha”. Wydawać się nam może, że jeśli tylko zechcemy to możemy nakazać Duchowi, aby popracował teraz i w tej chwili, gdyż my tego żądamy. Zapominamy jednak, że On wieje jak sam chce.
Czy naprawdę sądzisz, że mógłbyś manipulować tym, który brał udział w stworzeniu świata i Kościoła? Jeśli kiedykolwiek myślałeś, że mógłbyś używać Ducha jak ty chcesz, porzuć tę myśl. Nie my kierujemy Duchem to On chce nami kierować. Konsekwencją pierwszej myśli jest nasz upadek, drugiej - Boża chwała. Tam gdzie my próbujemy manipulować Duchem. On odchodzi. Nie przeżyjemy pokuty prowadzącej do nawrócenia, pozostaną tylko cielesne przeżycia. Jeśli ulegasz tej pokusie przyjdź do Boga, a otrzymasz pomoc w jej przezwyciężeniu. Manipulując ludźmi możesz nawet odnieść „sukces” lecz nie będzie to ten, w którym Bóg będzie miał upodobanie.
Pokusa trzecia: Szukanie zastępstwa dla działania Ducha
To tak, jakbyś poprosił Ducha aby usiadł sobie obok ciebie i popatrzył jak działasz. W uleganiu tej pokusie pomagają nam niektóre chrześcijańskie książki i szkolenia. Nauczymy się kilku technik, trochę weźmiemy z psychologii i socjologii, „opakujemy” to wszystko w Biblię. Musimy oczywiście jeszcze zrozumieć czym dzisiaj żyja ludzie i tak wyposażeni wychodzimy naprzeciw, aby zaspakajać ludzkie potrzeby. Nie spostrzegamy się, jak nasze zdolności zastępują nam Bożego Ducha. Nie mówimy ludziom tego co powinni usłyszeć mówimy raczej im to co chcieliby usłyszeć. Pierwsza pokusa chce zrobić z nas ateistów, druga magików, trzecia techników. Znudzeni modlitwą i czekaniem wybieramy alternatywę w postaci najrozmaitszych technik. Wiedząc, że nie jesteśmy w stanie niczym zastąpić Ducha mimo wszystko niejednokrotnie wybieramy „jakiś” efekt. Gdy Duch Święty działa ludzie najpierw czują się źle (z powodu świadomości grzechu) aby później poczuć się radośnie w wyniku wiary w dar zbawienia, w Pana Jezusa Chrystusa. Działanie technik socjologicznych polega na tym, że od początku należy być radosnym. Niestety, smutek przychodzi później. Ducha Świętego potrzebujemy w życiu do samej śmierci. On nie jest jak małe kółka przykręcone do tylnego koła przy rowerze, potrzebne nam tylko wtedy, gdy uczymy się jeździć. Nie możemy „odkręcić Ducha” z naszego życia jak koła przy rowerze. Warto się zastanowić czy w naszym długoletnim chrześcijańskim życiu nie usunęliśmy Ducha, bazując jedynie na naszym doświadczeniu. Jeśli zacząłeś odczuwać, że zwiastując Jezusa robisz to automatycznie, może jest to czas abyś przyjrzał się swoim metodom. Jeśli zdajesz sobie sprawę ze jedna z tych pokus (lub wszystkie) rozwinęły się w twoim życiu, to czas abyś wyznał to Bogu.
Jakie miejsce w naszym życiu należy się Duchowi Świętemu? Czy zawsze znamy odpowiedź na tak postawione pytanie? W zależności od miejsca Ducha Świętego w życiu Kościoła zależeć będzie nasze powodzenie. Bóg zostanie uwielbiony, albo gdy odsuniemy Go na bok będzie zasmucony. Nie próbuj zastąpić działania Ducha czymkolwiek innym.
Aby zwyciężać w naszym życiu opisane pokusy, podejmijmy trzy kroki prowadzące do uwielbienia Jezusa Chrystusa.
1. Musimy zdać sobie sprawę że potrzebujemy mocy Ducha
Komputery i samochody nawet najlepsze bez zasilania są bezużyteczne. Podobnie służba Jezusowi bez Jego mocy jest również bezowocna. Duch Święty wyposaża nas w moc aby służyć i świadczyć o Jezusie. Jezus wiedział o tej zależności dlatego przed wysłaniem uczniów na misję dał im moc (Łuk. 9:1-2) Duch Święty jest poruszającą mocą, inspiracją, siłą stojącą za każdą ewangelizacją. Duch pracuje zarówno w nas jak i w słuchaczach. On sprawia że rozumiemy czym jest pokuta i prawda. Możesz być naturalnie utalentowany mając łagodny wrodzony głos, ciekawą prezencję, możesz nawet być ciepły w obejściu z innymi, lecz jeśli nie masz Ducha wszystkie te talenty nic nie znaczą w składaniu świadectwa o zbawiającej wierze w Pana Jezusa. Może być też i odwrotnie, gdy masz Ducha nawet bez naturalnych talentów możesz być użyty w Bożym dziele. Gdy Bóg zamierza ciebie użyć, nie jest tak bardzo zainteresowany twymi „mocnymi stronami” lecz tymi słabymi. Dlaczego? W służbie misyjnej będziesz świadomy, że moc twoja nie jest z ciebie lecz z Boga. (2 Kor. 12:9-10). Składanie świadectwa beż mocy Ducha to jak pchanie auta zapierając się plecami o tył pojazdu. Czyż nie wyglądałbyś śmiesznie? Nie zajedziesz zbyt daleko. Nikt z nas nie chciałby wystawiać się na pośmiewisko, dlatego niech Bóg uświadomi nam potrzebę Ducha.
2. Poproś o moc Ducha
Bóg powołując nas do służby nie zostawia nas bez narzędzi lecz daje nam wszystko co jest nam potrzebne. Jezus zostawił nam wiele cudownych obietnic, jedna z nich jest zapisana w Luk. 11:10-13. Dla wielu chrześcijan wydawać się może, że potrzeba Ducha Świętego wymagana jest w tak zwanych wielkich sprawach lecz, gdy chodzi o te mniejsze (np. wydawanie świadectwa sąsiadom) to mogą poradzić sobie sami. Nie pozwólmy, aby ulegać złudnej pewności. Duch jest nam niezbędny zarówno w „małych” jak i „wielkich” sprawach życiowych.
3. Miej wiarę, że Duch poprowadzi
[A] Bądź oczekującym chrześcijaninem. Niewiara w to, że Duch może teraz zadziałać, jest powszechna. Pamiętajmy: Bóg dotrzymuje obietnic.
[B] Bądź otwarty na działanie Ducha. Wielu chrześcijan doszło do poznania Boga śpiewając pieśń „Tak jaki jestem nic nie mam nie prócz tego że mnie głos twój zwie”. Czasami nie wyobrażamy sobie że Bóg może działać również w innych okolicznościach. Oczekujemy nawróceń jedynie w naszym „stylu”. Niebezpieczeństwo takiego myślenia może doprowadzić do oczekiwania na działanie Boga tylko w sytuacjach i okolicznościach, które my uznamy za stosowne. Czy nie powinniśmy pamiętać o tym, że to Bóg bada serca, umysły, kultury i dlatego wie jak najlepiej zadziałać. Módlmy się o działanie Ducha, nie podpowiadajmy mu jak ma wykonywać swoje dzieło.
Zadanie, aby przyprowadzać ludzi do Chrystusa i pokuty jest niewykonalne siłą naszego rozumu. Dokonać tego może tylko sam Duch działający w nas i przez nas. Ulegając opisanym pokusom zbudujemy „nasz kościół” polegając na Duchu Świętym budujemy „Jego Kościół” Tam gdzie działa człowiek, zwykle mamy tendencję do mówienia „ja” Natomiast tam, gdzie działa Duch Święty mówimy „On” dlatego pamiętajmy, że chwała należy się tylko Bogu, my natomiast uczyniliśmy tylko to, co „powinniśmy uczynić”.
|