Wody Morza Czerwonego PDF Drukuj Email
Zasoby > Aktualności

Marian Biernacki

Siedzę samotnie nad brzegiem Morza Czerwonego w Ejlat. Plusk fal odbijających się od kamienistego wybrzeża zlewa się z popową muzyką z pobliskiego baru. Po drugiej stronie mam przed sobą oświecony popołudniowym słońcem masyw górski, leżący już na terenie Jordanii, a z lewej strony zatokę rojącą się od motorówek, łodzi i desek surfingowych.


Pomiędzy tym wszystkim widzę nawet śmigający, bliski mi z osobistych doświadczeń, skuter wodny. Jednak  myślami jestem zupełnie w innych czasach.

Swego czasu nad wodami Morza Czerwonego, chociaż w innym miejscu, znaleźli się też synowie Izraela. Byli w bardzo trudnym położeniu. Chociaż wyruszyli w dobrą drogę, chociaż podjęli słuszną decyzję wyjścia z Egiptu ku Ziemi Obiecanej – to jednak w pewnym momencie właśnie te wody stanęły im na przeszkodzie. Musieli koniecznie iść dalej, tylko nie wiedzieli jak?

Patrzę na przeciwległy brzeg i próbuję wyobrazić sobie, co czuł Mojżesz w tamtej chwili? Widać ląd po tamtej stronie. Zdaje się być tak niedaleko, ale jak do niego dotrzeć?  Żeby to jeszcze Mojżesz był sam, to może coś by wymyślił. Lecz tuż za plecami miał tłum ludzi, którzy mu zaufali!

Czasami na drodze wiary dochodzimy do takiego właśnie momentu, gdy coś staje nam na przeszkodzie i nie pozwala iść dalej. Zdaje się, że nie zrobimy więcej już ani kroku. Przychodzi kres możliwości, sił, koncepcji, a nawet chęci, by się z tym mierzyć. Nawet i nadzieja zaczyna umierać. Co w takiej sytuacji możemy zrobić?

Doświadczenie Izraelitów nad wodami Morza Czerwonego, ich dramat bezsilności i cudowna pomoc Jahwe przekonują, że niemożliwe i nam może się jednak przytrafić! W jaki sposób? Minęło kilka tysięcy lat, a sposób jest wciąż ten sam. Dzieje się to przez wiarę! „Przez wiarę przeszli przez Morze Czerwone jak po suchej ziemi, gdy zaś Egipcjanie podjęli tę próbę, potonęli” [Hbr 11,29]. Mam wrażenie, że wody Morza Czerwonego zdają się delikatnie powtarzać tę prawdę: Przez wiarę, przez wiarę…

Czy naprawdę ufam Bogu? Czy nadal trwam w wierze? Czy mogę poprowadzić zbór dalej, na obszary dotąd nam nieznane? Jak to możliwe? Te pytania łagodnie, aczkolwiek uporczywie, nacierają na mnie, niczym spokojne fale zderzające się lekko z przybrzeżnymi kamieniami.

Dlaczego Bóg przyprowadził synów Izraela nad wody Morza Czerwonego? Czyżby Wszechmogący nie mógł poprowadzić ich inną, łatwiejszą drogą? Po cóż ich tak mocno stresował? Dlaczego mnie, ucznia Jezusa, czasem ogarnia taka niemoc? Jaki jest sens takich doświadczeń? Czym różni się stan ducha człowieka po tej stronie Morza Czerwonego od stanu tego samego człowieka, ale już po tamtej stronie?

W mroku zbliżającej się nocy w Ejlat, przeciwległy brzeg robi się niewyraźny. Ale nie w mojej duszy! Widzę migocące światełko, coraz więcej świateł… Przez wiarę!

Pora iść do hotelu, a potem dalej, do Gdańska, do zboru... Pora iść na drugi brzeg!

(Luty 2009)
 
 


Licznik

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj79
mod_vvisit_counterWczoraj277
mod_vvisit_counterTydzień2443
mod_vvisit_counterMiesiąc8909
mod_vvisit_counterRazem241328

Gości online: 12

jezus_banner

Droga Zbawienia