|
Marian Biernacki
Jednym z silniejszych wrażeń, jakie pozostały we mnie z pobytu w Izraelu, jest widok ogromnych obszarów pustynnych i fenomenalne osiągnięcia Izraela w zagospodarowywaniu i ożywianiu pustyni.
Ziemia Obiecana kiedyś nie była pustynna. "Gdyż Pan, Bóg twój, wprowadza cię do ziemi pięknej, do ziemi, gdzie bystre rzeki i źródła tryskają w dolinie i na górze; do ziemi pszenicy, jęczmienia, winnej latorośli, drzewa figowego i drzewa granatu, do ziemi drzewa oliwnego, oliwy i miodu; do ziemi, w której bez ograniczeń będziesz spożywał chleb i niczego ci nie będzie brakować, do ziemi, której kamienie są z żelaza i z której gór będziesz wydobywał miedź; gdzie będziesz jadł do syta i błogosławił Pana, Boga twego, za tę piękną ziemię, którą ci dał"
Dlaczego tak piękna ziemia opustoszała? Z powodu nieposłuszeństwa Bogu. [5Mo 8,7–10]. "Pozwól się ostrzec, Jeruzalemie, aby moja dusza nie odwróciła się od ciebie, abym cię nie obrócił w pustynię, w kraj nie zamieszkany" [Jr 6,8]. "Gdyż tak mówi Pan o domu króla Judy: Chociaż mi jesteś jak Gilead, jak szczyt Libanu, zaprawdę, obrócę cię w pustynię, zrównam cię z miastami nie zamieszkanymi" [Jr 22,6]. Izraeli zostali rozproszeni po całym świecie. Nie było komu pracować, doglądać, troszczyć się o tę ziemię. I tak ziemia stała się pustynią.
Bóg dał jednak obietnicę, że na tę pustynię powróci życie i urodzaj. "Tak mówi Wszechmocny Pan: Gdy oczyszczę was ze wszystkich waszych win, zaludnię miasta i ruiny będą odbudowane, a spustoszony kraj będzie uprawiany zamiast być pustkowiem na oczach wszystkich przechodniów. I będą mówić: Ten kraj, niegdyś spustoszony, stał się podobny do ogrodu Eden; a miasta, które legły w gruzach i były spustoszone i zburzone, są teraz obwarowane i zamieszkane" [Ez 36,33-35]. Spełnienie proroctwa zaczęło się od wielkiego powrotu Żydów.
Gdy wygnańcy wrócili do swej ziemi, zastali tam pustynię i wyjałowione obszary żyznej niegdyś ziemi. Jednak po jakimś czasie nastąpiły takie zmiany, że wszyscy opisują je w kategoriach cudu! Jak do tego doszło? Siedzieli i czekali na cud? Mogliby, bo się zupełnie na tym nie znali. Jednak Izraelici zabrali się za rzeczy im nieznane i niewyobrażalnie trudne! Zabrali się za swoją pustynię! Przyjęli postawę, która stała się integralną częścią tego cudu! Zakasali rękawy, stworzyli system nawadniania, hektar po hektarze zaczęli zagospodarowywać pustynne tereny. I tak pustynia zaczęła zmieniać się w kwitnący ogród.
Mieli proroctwo, które nie tylko budziło nadzieję, ale też zmotywowało naród do działania. "Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia; niech się rozraduje i zakwitnie step! Niech jak złotogłów bujnie zakwitnie i weseli się, niech się raduje i wydaje radosne okrzyki! Chwała Libanu będzie mu dana, świetność Karmelu i Saronu; ujrzą one chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. […] Rozpalona ziemia piaszczysta zmieni się w staw, a teren bezwodny w ruczaje" [Iz 35,1–2.7].
Tak wyłania się ważna prawda, którą chcę zasygnalizować w tym rozważaniu. Otóż sposób odczytywania wielu proroctw, przesądza, bądź o następowaniu cudownych zmian, bądź o ich braku i dalszym tkwieniu w problemach.
Powróćmy jeszcze na moment do proroctwa z Księgi Izajasza. "Gdy biedacy i ubodzy szukają wody, a nie ma jej, gdy ich język usycha z pragnienia, Ja, Pan, ich wysłucham, Ja, Bóg Izraela, ich nie opuszczę. Sprawię, że wytrysną rzeki na gołych miejscach i krynice wśród dolin, obrócę pustynie w kałuże wód, a ziemię suchą w źródła. Zasadzę na pustyni cedry, akacje, mirty i drzewa oliwne. Zaszczepię na stepie razem cyprys, wiąz i pinie, aby widzieli i poznali, zważyli i zrozumieli wszyscy, że to ręka Pana uczyniła i że to stworzył Święty Izraelski" Iz 41,17–20].
Oto wspaniała obietnica Boża dla ludzi, którzy znaleźli się na pustyni. Mamy w niej zapewnienie o obecności Bożej. Zapowiedź nawodnienia i zadrzewienia pustyni. Czy jednak to Bóg prosto z nieba miał posadzić te drzewa, czy też mieli je posadzić żyjący na ziemi Jego ludzie, pracowici i chętni do współpracy z Nim? Oczywiste, że mieli to zrobić posłuszni i wierni Mu ludzie. On odbiera z tego chwałę, a oni żyją w ogrodzie, zamiast siedzieć na pustyni!
Gdy z różnych powodów zaniedbamy sferę życia duchowego, w życiu każdego z nas może pojawić się duchowa pustynia. W takim stanie możemy źle zrozumieć obietnice Boże i bezczynnie oczekiwać na to, że pustynia sama przeobrazi się w kwitnący ogród. To złudne i opaczne podejście do obietnic Bożych. Oczywiście, są rzeczy, których osiągnięcie leży poza naszymi możliwościami [np. dar życia wiecznego] ale cudowna zamiana pustyni w nawodniony i zielony teren – to dzieło, w którym Bóg oczekuje naszego zaangażowania! Trzeba praktycznie podejść do swojej pustyni, trzeba się za nią zabrać!
Czasem patrzymy na czyjś piękny ogród i zazdroszcząc mu go, chcielibyśmy też mieć taki. On ma dobrze, a ja mam źle. Ja mam pustynię, a on żyje jak w oazie – tak sobie myślimy i nie chcemy brać pod uwagę tego, jak wiele lat wiernej pracy i trudu złożyło się na to, jak dziś wygląda jego życie. Czekamy bezczynnie jak niejeden Arab, że ktoś za nas weźmie się za wprowadzenie koniecznych zmian w naszym życiu.
Zauważmy, że Słowo Boże wiąże błogosławieństwo Boże z pracowitością człowieka. "Otworzy Pan przed tobą swój skarbiec dobra, niebiosa, aby dawać deszcz na twoją ziemię w czasie właściwym i aby błogosławić wszelką pracę twoich rąk tak, że będziesz mógł pożyczać wielu narodom, ale ty sam nie będziesz pożyczał" [5Mo 28,12].
Masz w życiu pustynne obszary? Kto posadzi na tej pustyni drzewa i zamieni ją w kwitnący ogród? Chcesz oglądać taki cud? Zabierz się za swoją pustynię!
(Marzec 2009) |