Dlaczego "Tylko Jezus"? PDF Drukuj Email
Zasoby > Wielkie doktryny
Spis treści
Dlaczego "Tylko Jezus"?
Powód 1: Potrzeba pośrednika
Powód 2: Tylko Chrystusa Bóg wybrał na pośrednika
Powód 3: Jedynie Jezus Chrystus rozwiązał problem grzechu
Powód 4: Jedynie Chrystus daje nam Ducha
Podsumowanie
Wszystkie strony

multi_one_way_5Mateusz Wichary

Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie (Jana 14:6). Fragment, na którym się oprzemy, to słowa Jezusa skierowane do tych, którzy z nim żyli, i szczerze martwili się, ze względu na zapowiedź zdrady Judasza i śmierci Mistrza.


Jezus pociesza więc uczniów. W w. 1 czternastego rozdziału przypomina im, że są w stanie wierzyć w Boga, którego nie widzą. Wierzcie więc i we mnie, kiedy już mnie nie będziecie widzieć - dodaje. Wierzcie, że wciąż jestem z wami, choć mnie nie zobaczycie.

Podobno pierwszą lekcję, jaką musi opanować niemowlę, to zaufać, że odejście mamy nie oznacza, że mama przestaje istnieć. Po prostu jest gdzie indziej; ale istnieje. Mama wróci. Jezus wzywa uczniów do podobnego zaufania. Mamy ufać Jemu pomimo tego, że go nie ma fizycznie między nami. My dzisiaj jesteśmy w podobnej sytuacji. Nie znamy Jezusa według ciała, ale znamy go z nauki apostolskiej: świadectwa Nowego Testamentu, na którym mamy prawo oprzeć się mocno. A polecenie wiary jest wciąż takie samo.

W wersecie 2 Jezus tłumaczy, co będzie robić, kiedy nie będzie go z jego umiłowanymi. Będzie przygotowywać nam miejsce w lepszym świecie. Spuregon tak kiedyś skomentował ten wers: „Duch Boży jest tu z nami, by przygotować nas na to miejsce; Jezus jest tam w górze, by przygotować je dla nas.” Werset 3 to zapewnienie, że powróci. Jak rodzic zapewnia dzieci, tak Jezus nas. Nie odchodzi gdzieś, gdzie czeka na Niego niebezpieczeństwo; odchodzi w znane sobie miejsce, dla naszego dobra. Werset 4 rozwija te myśl. Jezus mówi swym uczniom, że nie idzie w nieznane im miejsce. Nie byliście tam – fakt; ale wiecie, co to za miejsce. Wiecie, bo wam mówiłem; wiecie – bo pokazałem Wam kim jest Ojciec, a właśnie do Ojca się udaję.

Werset 5 to dowód, że zawsze jest ktoś nieuważny na lekcji. Zawsze jest ktoś, kto tak się martwi, że nie jest w stanie przyjąć pocieszenia. Stąd werset 6 to nauka dla nieuważnych. Bardzo jasne i bezpośrednie stwierdzenie: JA jestem drogą: jestem wszystkim, czego potrzebujecie, by dostać się do Ojca. JA jestem prawdą: jestem wszystkim, co powinniście poznać, aby się tam dostać. JA jestem życiem: jestem wszystkim, czym powinniście żyć, aby móc być z Ojcem.

multi_la_nuit_on_the_highway_1Każde z tych stwierdzeń samo w sobie byłoby wystarczające: wszystkie razem pokazują, że jakby nie patrzeć, z której strony by nie zacząć rozważania, czego by nie szukać; na co by nie zwracać szczególnej uwagi, i tak wniosek jest tylko jeden: TYLKO Chrystus jako pośrednik ma pełnię środków, by doprowadzić grzesznika do Ojca. Druga część tego wersetu wyklucza jakąkolwiek inną osobę czy jakikolwiek inny sposób na bliską więź z Ojcem, inaczej jak przez Chrystusa: NIKT inny nie jest w stanie doprowadzić człowieka do Ojca.

Co z tego wynika?

Dwa proste wnioski. Po pierwsze, przyjście do Chrystusa jest konieczne. Kto nie przyjdzie, ten nie przyjdzie do Ojca – czyli oczekuje Go Boży sąd. I tak Pierwszy List Jana stwierdza: Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna, nie ma żywota (5:12). Bez Syna nie ma żywota. W Ewangelii Jan oddaje to równie wyraźnie: Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim (J 3:36); oraz J 3:18: Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony, dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. Stąd: jeśli jeszcze nie powierzyłeś swego życia w Jego ręce – uczyń to jak najszybciej!

Po drugie, trwanie w Chrystusie jest konieczne. Trwanie w wierze w Niego, czyli ufanie Chrystusowi, jako temu, który jest wszystkim, czego potrzebujemy by żyć i wszystkim, co musimy poznać. Droga (a Jezus jest drogą właśnie) to nie tylko rozstaje, na których decydujemy się wejść na właściwą ścieżkę; mamy nią również iść. Innymi słowy, jeśli prawdziwie powierzyliśmy swe życie Jezusowi, to skutkiem tego będziemy wiarę zachowywać, co oznacza poleganie na Nim cały czas. Oto zadanie dla uczniów Chrystusa! Alternatywę widzimy w Liście do Galacjan 5:4: Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski. Nasz Pan ujął to następująco: Trwajcie we mnie, a ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie (J 15:4). Stąd - jeśli twoje życie chrześcijańskie „kuleje” – nie pozwól sobie na lekceważenie takiego stanu. Może się bowiem okazać, że jesteś posianym między kamienie lub między ciernie – czyli twój koniec będzie taki sam, jak ludzi, którzy nic nie mieli wspólnego z Chrystusem – a to dlatego, że nie idziesz przez życie z Chrystusem.

Wbrew duchowi czasów

Warto zwrócić uwagę, że to przesłanie: TYLKO Chrystus jest w stanie doprowadzić Cię do Ojca – jest sprzeczne z typową dzisiejszą postawą. Dziś promuje się tak zwaną tolerancję: wszystkie prawdy są równie dobre; stąd - wszystkie wiary równie dobre; stąd wszyscy bogowie (wszyscy ci, w których się wierzy) równie dobrzy. To tak zwana tolerancja, gdyż z tolerancją nie ma nic wspólnego. Kiedyś tolerancja oznaczała przyzwolenie na pewnego rodzaju zło, ze względu na szacunek do wolności jednostki. Np. młody człowiek wierzący tolerował wybryki swoich kolegów w szkole; ich pijaństwo, wulgarny język, itp. Tolerował – czyli nie odchodził w bok, ani nie zatykał sobie uszu za każdym razem, gdy coś takiego usłyszał. Jakoś wytrzymał. Potrafił z nimi normalnie pogadać, pomimo tego. Potrafił ich kochać. Ale – i to musimy podkreślić – wcale się z ich sposobem życia nie zgadzał; i biada mu, jeśli jego niewierzący przyjaciele o tym nie wiedzieli, jakoś tego nie wyczuli – gdyż w tym momencie stał się jednym z nich. Przestał być nie z tego świata; światłem.

Dziś ze względu na „szacunek do innego człowieka” każe nam się nie tylko nie mówić o jakieś wierze, że jest zła; o innym uwielbieniu – że jest bałwochwalstwem; ale również nie wysyłać nawet sygnałów, że tak właśnie uważamy. „Tolerancja” oznacza akceptację wszystkiego. To antropocentryzm. Czyli: postawienie człowieka w centrum. Punktem odniesienia jest człowiek. Gdy pytamy, czy coś jest dobre? to kryterium, do którego się nam nakazuje ta postawa etyczna odwołać brzmi: czy służy to człowiekowi? Jeśli służy, to jest dobre. A więc, jeśli służy Ci wiara w ufoludki, pierścienie Atlantów, czczenie Matki Boskiej Pieniężnej – to mi nie wolno poczynić żadnej krytycznej uwagi. Bo Ty jesteś najważniejszy.

Ale ta postawa jest nie do pogodzenia z wersetem , od którego rozpoczęliśmy, a mówić bardziej ogólnie, z chrześcijaństwem. Oto wyzwanie przed dzisiejszymi chrześcijanami: Biblia uczy nas innego spojrzenia na świat. To teocentryzm. Czyli: postawienie BOGA w centrum. A więc: skąd wiemy, czy coś jest dobre? Przez odpowiedź: czy służy to Bogu. Skąd o tym się dowiemy? Z Pisma – Jego Słowa. I tylko z niego.

Niektórzy chcieliby tutaj wkręcić ów dzisiejszy antropocentryzm: Bóg chce przecież naszego dobra, więc jak może się Bogu nie podobać to, co służy człowiekowi? Ano, bardzo prosto: Bóg ma zupełnie inny plan dla człowieka. Między innymi, uważa za głupca tego, kto polega na pierścieniu Atlantów; a oddawanie czci bałwanom uważa za bałwochwalstwo. Szokujące? Bracie i siostro, nie daj się zwieść duchowi czasów!.

Biblia mówi: tylko Chrystus. Czy w to wierzysz? Czy raczej wybierasz wiarę w człowieka? Uważając Chrystusa jako króla jedynie na tyle, na ile tobie to pasuje? Pamiętajmy słowa zapisane w J 10 26-27: Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je a one idą za mną. Wy [to skierowane do faryzeuszy] nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich. Stąd: pamiętajmy, że właśnie nasza postawa do Słów Chrystusa jest testem prawdziwości chrześcijaństwa, a stawką jest życie wieczne i wieczne przebywanie w Bożej rodzinie jako dziecko Boże, z Bogiem jako Ojcem.

Ktoś może powiedzieć – OK.; widzę to. Widzę, że bez naśladowania Chrystusa i wiary w Niego nie da rady. Ale dlaczego? Dlaczego tylko Chrystus? Jakie powody skłoniły Boga do tego, by w ogóle dać tego wyjątkowego Pośrednika? Czy w ogóle pośrednik między Bogiem a ludźmi jest potrzebny? I dlaczego jest nim tylko Chrystus? W świetle powyższej uwagi o duchu czasów odpowiedź na pytanie: dlaczego tylko Chrystus jest drogą do Ojca? wydaje się bardzo istotna. Czytelniku – czy wiesz?



 
 


Licznik

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj85
mod_vvisit_counterWczoraj277
mod_vvisit_counterTydzień2443
mod_vvisit_counterMiesiąc8909
mod_vvisit_counterRazem241334

Gości online: 11

jezus_banner

Droga Zbawienia