|
Zasoby >
Recenzje
|
|
piątek, 22 maja 2009 06:50 |
|
Marian Biernacki
Przeczytałem właśnie powieść pt. „Chata” autorstwa Williama P. Younga. Książka z empikowej półki „TOP”, bestseller New York Timesa, ponad sześć milionów sprzedanych egzemplarzy. Na tytułowej okładce intrygująca opinia: „Chata na zawsze zmieni sposób, w jaki myślicie o Bogu”.
Rzeczywiście, jest nieźle pomyślana. Nie tylko porusza ważny temat, ale też robi to w niezwykły sposób. Po jej przeczytaniu zrozumiałem wszakże, skąd tak wielkie zainteresowanie tą książką. Na przykład, ukazuje ona Trójcę Świętą w bardzo ‘nowoczesnej’ wersji. Dwie kobiety, z których jedna nosi męskie imię i mężczyzna. Bóg Ojciec to wielka Murzynka o imieniu Tata. Jezus to postawny ogrodnik podobny do Araba, a Duch Święty to kobieta Sarayu o urodzie Azjatki.
Atmosfera miłości jaka między nimi panuje wyraża się całkowitą dowolnością działania całej trójki w obrębie jakby zwykłego gospodarstwa domowego i wesołym chichotaniem. Nikt od nikogo niczego nie wymaga, wszystko sobie wybaczają. Bohater powieści w gościnie u nich może robić, co chce. Jasne, że taki Bóg może się podobać.
Równie ważnym zaciemnieniem prawdy o Bogu jest przemycany w tej książce uniwersalizm zbawienia. Wszyscy mają wszystko przebaczone. Trafiający na tamtą stronę życia są wspaniali i czują się wspaniale. Pijak i brutal, który doprowadził nastoletniego syna do desperackiej ucieczki z domu, tam jest znany i kochany. Żadnej wzmianki o jego wcześniejszym nawróceniu.
Jakkolwiek interesująca i mądra jest ta książka, nijak ma się ona do tego, co o Bogu mówi Biblia. Więc niczego o Bogu tak naprawdę nie wyjaśnia, a jeszcze bardziej zaciemnia Jego obraz. Takim Go maluje, jakim ludzie chcieliby Go wiedzieć. Prawdę o Bogu mamy w Biblii.
Takie są moje pierwsze wrażenia po lekturze „Chaty”. Podkreślam - pierwsze, bo na dojrzalszą opinię być może przyjdzie jeszcze czas.
|