Nasza żywa nadzieja a nasz sposób życia PDF Drukuj Email
Zasoby > Historia

Guy Saffold

"Zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej" (1 Piotra 3:15) Pomyślcie o tym przez chwilę. Mamy zawsze być GOTOWI do udzielenia odpowiedzi temu, kto zadaje pytanie. To prowadzi do istotnej kwestii. Dlaczego mieliby pytać?


Historia Pierre’a Sauvage i Le Chambon

W 1940 roku, Francja poddała się nazistom i zgodziła się aresztować oraz deportować do Niemiec wszystkich uchodźców, których wydania zażąda rząd Hitlera.

Tak też uczyniono. Oczywiście, w przewrotnej mowie nazistów „uchodźcy” oznaczali Żydów, którzy usiłowali się ukryć przed obławą. Podczas drugiej wojny światowej kolaborancki rząd Vichy dobrowolnie popierał politykę nazistów, przyczyniając się do realizacji ostatecznego rozwiązania na 75 tysiącach Żydów, w tym 10 tysiącach dzieci.

Lecz była w kolaboranckiej Francji jedna wioska, która stanowiła zdumiewający wyjątek: Le Chambon sur Lignon, wieś na południe od Paryża.  

Wówczas miał miejsce niewiarygodny okres czterech lat, w których 5 tysięcy mieszkańców Le Chambon ocaliło prawie 5 tysięcy Żydów przed nazistowskim holokaustem. Jedna z ocalałych Żydówek była w 1944 roku w ciąży. Wieśniacy z Le Chambon udzielili jej schronienia, i tam urodziła synka. Jej syn dorósł, i wiele lat później powrócił do Le Chambon jako filmowiec. Rozmyślał nad palącą kwestią, domagającą się odpowiedzi. Chciał wiedzieć, „Dlaczego ci ludzie narażali swe życie, by go ocalić?”.  

Posłuchajcie, co musiał przyznać:
Wszystko się zmieniło, gdy w 1982 roku powróciłem do Le Chambon z ekipą filmową, by zebrać ostatnie świadectwo sprawiedliwych mieszkańców wsi w postaci mojego filmu dokumentalnego, Oręż Ducha. Dotąd uważałem, że religia jest źródłem konfliktów i ignorancji, a religijnych ludzi uznawałem za z gruntu głupich fanatyków. Dopiero podczas opracowywania filmu, w rezultacie wielokrotnego oglądania świadectwa naszych wybawców zacząłem dostrzegać wybuchową zawartość ich wypowiedzi.

Le Chambon jest jedną z dwóch wspólnot z całej Europy, uhonorowanych w Yad Vashem, instytucie upamiętniającym holokaust w Izraelu. Mieszkańcy Le Chambon byli chrześcijanami wywodzącymi się od hugenotów. Mieli głęboką wiarę. Ich pastorem był Andre Trocmé, który do Le Chambon przybył z Paryża. O swych nowych parafianach napisał:
Stary duch hugenotów jest nadal żywy. W najskromniejszym wiejskim domu jest Biblia, i ojciec codziennie z niej czyta. Ci ludzie nie czytają gazet, lecz czytają Pismo Święte, dlatego nie stoją na ruchomych piaskach ludzkich opinii, lecz na skale Słowa Bożego.

To zakotwiczenie się w Piśmie Świętym, w wierze, w żywej nadziei dało im poczucie pewności odnośnie tego, kim są i kim powinni być.

Gdy odwiedziłem Le Chambon z amerykańską kuzynką, pobiegliśmy do Marie Brottes, która pomagała Żydom z tej racji, że są „ludem Bożym”. Zaledwie się przedstawiliśmy, a już obie kobiety uściskały się, jak dwie siostry, które spotkały się po wielu latach rozłąki. Moja kuzynka wyjaśniła później, dlaczego łzy napłynęły jej do oczu: „To tak, jakbym obejmowała drzewo”.


Francja poddała się nazistom w sobotę 22 czerwca 1940 roku. Następnego dnia, podczas niedzielnego nabożeństwa pastor Andre Trocmé głosił swemu ludowi na temat tego, co miało nastąpić:
Będzie na nas wywierana ogromna presja, byśmy biernie poddali się totalitarnej ideologii. Jeśli nie uda im się ujarzmić naszych dusz, będą chcieli przynajmniej ujarzmić nasze ciała. Obowiązkiem chrześcijan jest posłużenie się orężem Ducha, by sprzeciwić się gwałtowi, którego oni będą chcieli się dopuścić na naszych sumieniach. Apelujemy do wszystkich naszych drogich braci w Chrystusie, by odmówili współpracy w tym gwałcie…  
Naszym obowiązkiem jest okazywanie miłości naszym nieprzyjaciołom, przebaczanie im i wyświadczanie im dobra. Lecz musimy to czynić bez poddawania się i bez tchórzostwa. Ilekroć nasi przeciwnicy zażądają od nas posłuszeństwa sprzecznego z nakazami ewangelii, musimy się temu sprzeciwić. Uczynimy to bez lęku, lecz również bez pychy i nienawiści.


Tak też uczynili. Oddajmy znowu głos Pierre’owi Sauvage:
Kiedy pytałem Henri i Emmę Héritier o ryzyko, jakie podjęli ukrywając Żydów, Pani Héritier udzieliła jedynie krótkiej, stanowczej odpowiedzi połączonej z elokwentnym wzruszeniem ramionami: „Byliśmy do tego przyzwyczajeni”. Georgette Barraud potrafiła jedynie powiedzieć: „To stało się tak naturalnie. Nie potrafimy zrozumieć, dlaczego robi się wokół tego tyle hałasu”.

Zatem widzicie, że nie wystarczy mieć żywą nadzieję. Musimy żyć tą nadzieją! Kiedy Piotr mówi nam, że zawsze mamy być gotowi dać odpowiedź, musimy potraktować poważnie to następstwo, które polega na naszej odpowiedzialności, by dać ludziom powody do zadania nam pytania: „Dlaczego tak żyjecie?” (...)

Obecnie mamy chrześcijan, którzy chcą się stać:

• „Ludem mocy”
• „Ludem fortecy”

Lecz tym, co ma nas określać i charakteryzować nie jest pragnienie przejęcia władzy nad społeczeństwami tego świata ani pragnienie ukrycia się przed złem tego świata. Nie. Mamy charakteryzować się „żywą nadzieją”, która jest silna i przemieniająca, tak że możemy maszerować nawet ku światu, który jest niepewny, trudny, lub być może nawet wrogi i niebezpieczny.

 
 


Licznik

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj119
mod_vvisit_counterWczoraj303
mod_vvisit_counterTydzień2443
mod_vvisit_counterMiesiąc8909
mod_vvisit_counterRazem242822

Gości online: 17

jezus_banner

Droga Zbawienia