|
Marian Biernacki
Mamy za sobą tegoroczną Noc Świętojańską, dawniej zwaną też Nocą Kupały, Kupalnocką, Sobótką lub Sobótkami, czyli słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w najkrótszą noc w roku, przeważnie z 23 na 24 czerwca.
Noc Świętojańska – to faktycznie pogańskie święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości - obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, bałtyjskie, germańskie, celtyckie i ugrofińskie, korzeniami sięgające mroków przeszłości i prapoczątków kultury tych ludów.
Chrystianizacja Europy napotkała także w tej kwestii na poważną przeszkodę. Było to jedno z najradośniejszych świąt słowiańskich, a ludzie niechętnie rezygnują z radości. Sobótkowe zwyczaje były więc kultywowane pomimo chrystianizacji. Kościół po równie zaciekłej, co bezskutecznej walce adaptował w końcu to święto, początkowo próbując powiązać je z Zielonymi Świątkami, później nadając mu nowego patrona, nazwę i nowe znaczenie rytuałom. Kupałę w X wieku zastąpiono świętym chrześcijańskim, obierając za patrona św. Jana Chrzciciela.
Tak więc nakazem Kościoła bujna Noc Kupały, kojarzona z czarami i zmysłową zabawą, zmieniła się w powściągliwą Noc Świętojańską. Mimo chrześcijańskiej otoczki i upływu wieków, w ludzkiej pamięci przetrwała jednak jako magiczna Noc Kupały. W Polsce nie jest ona aż tak bardzo popularna, chociaż odradzające się pogaństwo robi swoje. W Finlandii natomiast noc świętojańska jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu, na Łotwie jest nawet świętem państwowym. Także na Litwie dzień 24 czerwca od 2005 roku jest dniem wolny od pracy.
Przypomnijmy, że Bóg formując wpośród narodów świata swój naród wybrany, jednoznacznie określił dla niego stosunek do pogańskich obyczajów, kultywowanych przez owe narody: Nie czyńcie tak, jak się czyni w ziemi egipskiej, w której mieszkaliście. Nie czyńcie też tak, jak się czyni w ziemi kanaanejskiej, do której was prowadzę. Nie postępujcie według ich obyczajów [3Mo 18,3]. Wkraczając do Ziemi Obiecanej mieli obowiązek zniszczenia wszelkich śladów tamtejszych wierzeń pogańskich.
Słuchajcie słowa tego, które Pan mówi do was, domu Izraela! Tak mówi Pan: Nie wdrażajcie się w zwyczaje narodów, nie lękajcie się znaków niebieskich, chociaż narody się ich lękają! Gdyż bóstwa ludów są marnością. Są dziełem rąk rzemieślnika pracującego dłutem w drzewie, ściętym w lesie, które przyozdabiają srebrem i złotem, umacniają gwoździami i młotami, aby się nie chwiało. Są jak straszak na polu ogórkowym, nie mówią, trzeba je nosić, bo nie mogą chodzić. Nie bójcie się ich, bo nie mogą szkodzić, lecz nie mogą też nic dobrego uczynić [Jr 10,1–5].
Z samym przyjęciem powyższej prawdy o pogańskich bóstwach raczej nie było i nie ma większego problemu. Opór pojawia się w związku z atrakcyjnością pogańskich zwyczajów i obrzędów. Schrystianizowani na siłę ludzie, nie przeżywszy żadnej pokuty, żadnego nowego narodzenia, lubują się w zmysłowych rytuałach i obyczajach. Pomimo formalnego przyjęcia chrześcijaństwa, nadal mają te same ciągotki.
Odradzające się w rzekomo chrześcijańskiej Europie pogaństwo odwołuje się do naturalnych, zmysłowych upodobań człowieka. Dlaczego powrót starosłowiańskich świąt jest możliwy? Ponieważ Europejczycy w swej znakomitej większości nie kierują się Słowem Bożym, a własnymi upodobaniami. Są duchowo nieodrodzeni.
Jedne z ostatnich słów Biblii brzmią następująco: Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca. Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku [Obj 22,11–12].
Trzeba się określić! A jeśliby się wam wydawało, że źle jest służyć Panu, to wybierzcie sobie dzisiaj, komu będziecie służyć: czy bogom, którym służyli wasi ojcowie, gdy byli za Rzeką, czy też bogom amorejskim, w których ziemi teraz mieszkacie. Lecz ja i dom mój służyć będziemy Panu [Joz 24,15].
Niechże ta polaryzacja staje się coraz wyraźniejsza! |